Thanks


Thanks a lot to my dear cousins Nicole and Asia for translating many my posts for me. I couldn't do this so precisely without u! :)

I also want to thank everyone, who took the photos of me on this blog: especially Daria, Kasia and my Mum. Let's not forget about Achim too, because he lent his beautiful handwriting to the title in the banner of the poster. I appreciate all that you've done for me :))


niedziela, 26 maja 2013

Summer, wake up now !



                       Długo mnie nie było... Właściwie znalazłoby się więcej dowodów na moją nieobecność tutaj, aniżeli śladów mojej działalności, niemniej jednak choć nic na to nie wskazuje - nie lubię niedokończonych spraw, niedopowiedzianych wątków, niezrealizowanych marzeń i porzuconych pomysłów. Dlatego też i ten blog cały czas gdzieś cicho mi o sobie przypominał, ale w natłoku spraw, życiowej gonitwie pomiędzy tym, co jest priorytetem na liście zadań i widnieje w głowie z dopiskiem "na już", a tym przy czym zapala się czerwona lampka, alarmując, że coś było "na wczoraj", człowiek nie ma czasu usiąść w fotelu z kubkiem gorącego kakao i rozmyślać nad swoimi najbliższymi planami, a co dopiero dać się pochłonąć przez swoje pasje i zainteresowania. 

Do tego, jeśli już od czasu bycia małą słodką dziewczynką z kokardkami w sukience z falbankami, miało się skłonności do szybkiej rezygnacji z wielu rzeczy i 'słomiany zapał' często brał górą, to gdzieś w krwi to pozostaje i ciężko jest się tego oduczyć :) Do mojej długiej przerwy dochodzą też oczywiście niesamowite rewolucje pogodowe, z którymi mieliśmy do czynienia w tym roku, a które to spowodowały, że nie miało się ochoty wynurzać nosa spod ciepłej kołdry i można było szczerze znienawidzić zimę. Generalnie świat stanął na głowie. Kiedyś Polska i klimat, w którym żyjemy, charakteryzował się największą różnorodnością ze względu na następujące po sobie kolejno cztery pory roku. Niemniej jednak wiadomo, jaką Polacy mają mentalność - coby się nie działo, to i tak będą narzekać. Dlatego zimą zbyt niskie temperatury i do tego męczący śnieg, wiosną pylące rośliny i zbyt częste burze i deszcze, latem nie ma czym oddychać, ciągłe upały i komary tną jak oszalałe, a jesień... jak to jesień - chlapa, ciapa i przez większość czasu szarobura. Teraz  mamy zasadniczo tylko dwie z pór roku. Czy lepiej? Gdyby jedną z nich nie była zima, to kto wie... Ale niestety. To co działo się w tym roku, przeszło najśmielsze oczekiwania, a mnie dopadł ogromny kryzys nastrojowy, gdy zrywając pewnego dnia kartkę z kalendarza, przed oczami ukazał mi się napis "kwiecień", a za oknem tony tej "waty". Cóż... Nasunęło mi się wówczas tylko jedno - "Kwiecień plecień, bo przeplata..." ... czapka, szalik i łopata. 

Na szczęście po połowie roku wyszło słońce i wszystko stało się diametralnie inne. Muzyka w radiu bardziej przyjazna dla ucha, nauka bardziej owocna, a poranne wstawanie prostsze i mniej uciążliwe. W głowie zaczęły kłębić się setki nowych pomysłów i pojawiły się rozmaite refleksje. I energia. Do działania, do tworzenia, do samorealizacji. Dlatego mimo, iż w ostatnim tygodniu słońce znowu nas opuściło, z niecierpliwością czekając na nadejście lata, wracam tutaj. I zaczynam robić to, co mnie cieszy i nakręca do działania.
Miejmy tylko nadzieję, że na dłużej niż ostatnio ! :) :) :)

A pod spodem parę zdjęć zrobionych w jakieś słoneczne popołudnie ubiegłego roku :)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                        I haven't been here for a long time... Probably you don't know I hate uncompleted questions, unsaid plots, unrealised dreams and abandoned ideas. Because of I'm still thinking of this blog, but when we have a lot on our mind, we don't have time to sit in armchair with a cup of cocoa so a fortiori to do our hobbies and passion. Besides for last half of year we had horrible weather, because we had to still look at snow, low temperatures and hats, scarfs, jackets and gloves. Nobody wanted to go out from warm and comfy home so as you know - photos won't take on their own. The worst day was in April, when I changed my calendar card and I looked out of window and noticed only one color - white was everywhere. It was terrible. 

Fortunately at the end of month, temperatures grew up, sun appeared and world woke up from too much sleep. Everything became better - music in radio sounds nicer, learning was more successful and getting up early became less oppressive. In my head appeared a lot of new ideas and energy. Energy to creating, to do something interesting. So I came back here and begin doing something what makes me happy.
Hopefully that for a long time than before that ! :) :) :)

Under I added a few  photos, which were taken in one sunny afternoon last year :)

fot. Daria Puchacz












SWEATER / sweterek - Mohito
PANTS / spodnie - Stradivarius
BACKPACK / plecak - Esprit
DECK SHOES / espadryle - Deichmann
ROPE NEKLACE / naszyjnik ze sznurka - Stradivarius

1 komentarz:

  1. Uwielbiam te zdjęcia :-* Boooosko ! :-)H.

    OdpowiedzUsuń